wtorek, 5 stycznia 2016

25

-Chryste, za chwilę się zacznie! - chwytam pilot po czym włączam telewizor. Blacky natychmiast do mnie przybiega. Jest ubrana w powyciągane dresy a jej krótkie, ciemne włosy związane są w niedbały kucyk. Spoglądamy na siebie przejęte. Za niecałą minutę Brian również stoi razem z nami w salonie.

-Jego pierwszy tak ważny występ. - mówi staruszek. - Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.

-Płyta była świetna, Adam ma niesamowite zdolności, jest bardzo charyzmatyczny... nie wiem o co się martwisz. - Alex przysiada na kanapie. Bierze poduszkę leżącą po jej prawej stronie i kładzie ją sobie pod głową. - Naprawdę, będzie ok.

Usadawiam się koło niej. Czuję gulę w gardle. Nerwowo zaciskam palce na skrawku swetra, który postanowiłam dziś założyć. Jest mi naprzemiennie zimno i ciepło. Zobaczę go. Wreszcie.

-Drodzy Państwo, a teraz przed wami debiutujący artysta, Adam Lambert! - słyszę głos prowadzącego galę. Mój przyjaciel na rozdaniu amerykańskich nagród muzycznych. Z napięciem czekam na to, co ma nastąpić. Naszym oczom ukazuje się zaciemniona scena. Tylko śpiew chłopaka wydobywa się z głośników. Przeszywa mnie dreszcz.

-Jak to musi cudownie brzmieć na żywo! - wzdycham. Chciałabym tam być. Pogratulować mu osobiście. Osiągnął ogromny sukces, jak sobie przypominam tego grubego, zagubionego rudzielca... Tymczasem słup chłodnego światła pada na postać Adama. Wygląda... inaczej. Nie że źle, ale... inaczej. Jego ciemne włosy sterczą do góry, na powiekach wyraźnie widać mocne kreski... chyba przesadził z makijażem. Nie przeszkadza mi to, że jest gejem, ale to co zrobił sobie na gębie... Chryste.

-Ma fryzurę jak szczotka. - szepce Black, jednak nie może oderwać wzroku od malutkiego wokalisty na telewizorze. Trzeba przyznać, że Lambert rzeczywiście robi wrażenie. Wcisnął się w jakąś srebrzystą marynarkę z kolcami na ramionach. Nie mam pojęcia skąd on bierze takie ciuchy, ale mi to przypomina jeża zawiniętego w folię aluminiową.

-Patrz na te jego kocie ruchy. - podśmiewa się Alex wskazując na telewizor.

-Weź, Ty byś nie umiała lepiej. - próbuję bronić czarnowłosego, ale jego pląsy są dość komiczne. Show się rozkręca. Lambert przechodzi do bardziej rytmicznej części piosenki. Wpada w ucho. Już przedtem się na nią natknęłam, ale nie była moją ulubioną. Może to się zmieni?

-Cóż za choreografia! - komentuje menadżerka Sheerana, gdy Adam zbliża się do roznegliżowanej tancerki leżącej na scenie, ujmuje jej kostkę i obkręca w około własnej osi. Ciągnie ją jeszcze po ziemi. Z zaciekawieniem czekam na reakcje May'a. Będzie zniesmaczony? On jednak zachowuje kamienną twarz.

-Oo, a teraz wyjdziemy sobie z pieskami na spacer. - kpi Blacky, gdy na ekranie pojawiają się dwaj mężczyźni mający coś w rodzaju uprzęży na plecach. Moja koleżanka ma rację, prezentuje się to jak wyprowadzanie zwierząt. Adam ściska koniec tej ,,smyczy" i przyciąga tancerzy do siebie. Obaj, wciąż klęczący podchodzą do niego. W tym momencie dzieje się coś, czego nie przewidziałam.

-Cholera... - nawet Black traci ochotę do żartów, bowiem to nasz kochany, uroczy wokalista, którego trzymaliśmy w domu dobre kilka lat właśnie... właśnie... aż nie chcę o tym myśleć. Bo zresztą jak to brzmi? Ruszał kroczem koło głowy jednego z mężczyzn?!

-Interesujące rzeczy tu sobie oglądacie, nie ma co. - słowa padają z ust Breckina, który zawsze pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. Nie odzywamy się do siebie od czasu tego pamiętnego zdarzenia... Adam lata z jednego końca sceny na drugi, co raz więcej nieczystości wkrada się w jego śpiew.

-Słabiutko... - mruczy pod nosem Bri. Przyglądam mu się niespokojnie. Lambert wchodzi po schodkach na podwyższenie dla zespołu, tańcząc przy tym. Że jemu nie brakuje powietrza... Próbuje przejść na drugą stronę konstrukcji, jednak najwyraźniej tancerze uniemożliwiają mu drogę.

-Wywalił się! - Alex wręcz umiera ze śmiechu. Łzy ciekną po jej policzkach, a ramiona drgają wraz z kolejnymi atakami chichotu. Chłopak podnosi się po przeturlaniu się przez całą długość platformy. Już nie mam ochoty oglądać tego czegoś. Jestem zawiedziona. Stara się chyba ratować tę piosenkę, ale zapomina tekstu. Kolejna wpadka. Robią zbliżenie na jego twarz, jeszcze nie widziałam go tak zestresowanego. Dalsza cześć występu składa się tylko z fałszów Adama, zboczonej choreografii i błędów. Oglądam to beznamiętnie, mimo rżącej koło mnie Black i Brian'a z miną świadczącą o tym, że najchętniej zabrałby chłopakowi mikrofon. W sumie mu się nie dziwię. Po tym występie raczej nie ma co liczyć na pozytywne przyjęcie przez publikę nowego lidera Queen. Adam postanawia najwyraźniej znowu wdrapać się na podwyższenie. Byleby się teraz nie potknął, bo coś mnie strzeli! Udało się! Pewnego rodzaju ulga, teraz błągam żeby to się tylko skończyło. Bez jeszcze większej kompromitacji. Odwracam zmęczone oczy od telewizora.

-Mój Boże!!! - wrzask Blacky sprawia, że podskakuje jak oparzona.

-Co?! - pytam zdezorientowana, lecz odpowiedź znajduję bardzo szybko. Lambert całuje się z jakimś tlenionym blondaskiem grającym na keyboardzie. I to tak całuje całuje. Tak poważnie.

-Fuu! - Alex nie kryje obrzydzenia. - Wiedzieliście, że on jest gejem?

-Tak.. to znaczy nie.. w sensie nie wiem. - próbuję ogarnąć tę sytuację. On musiał to zrobić, żeby ratować ten występ. Inaczej to by nie przeszło. Teraz przynajmniej wzbudzi kontrowersje, sprzeda album... Chyba że... Kim on w ogóle jest?

-Koniec z tym. - May już sięga po pilota, ale go powstrzymuję.

-Może... może jeszcze coś pokaże? Zaśpiewa dobrze?

-Prędzej nam się rozbierze na scenie. - burczy Bri. Ale jednak mam rację. Końcówka jest znakomita. Piękna, aż łzy stają w oczach. Mimo wszystko jestem z niego dumna. Przetrwał.



Powiem tak. To chyba najbardziej prawdziwy z moich rozdziałów, występ jest prawdziwy (to właśnie ten film, który Wam tu zamieściłam). Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten rozdział, pierwszy w nowym roku! 

Zmienił się nieco wygląd bloga, ale w sumie tylko na lepsze. Jest prosty, taki jak lubię :) Pozdrawiam :)

12 komentarzy:

  1. Super występ. Potrafi nieźle grać na scenie. A ten pocałunek na scenie - bleee. To jest gwiazda i robi wszystko aby o mim rozmawiać. Ale jest niezły. Fajnie napisałaś o Twoich i Bri wrażeniach. Fajny i ciekawy blog. Wszystko super 👌

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, widziałam ten występ i byłam nim zniesmaczona. Ale to były początki kariery Adama, więc możemy mu to wybaczyć :*
    Rozdział jak zwykle genialny nic dodać nic ująć :D tekst o fryzurze wyglądającej jak szczotka jaże śmieszny i prawdziwy XD. Cudownie, Anthony!
    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłego dnia ! :* .
    Poklikasz w linki ? Odwdzięczę się :) .
    http://bedifferent-ania.blogspot.com/2016/01/romwecom.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam tego występu. Aczkolwiek twój tekst to majstersztyk ! :*
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze, dajesz rade z opowiadaniem, jest tak samo niezwykły jak na początku. Pisz dalej :) Nie mogę się doczekać ^^

    http://mysl-o-nowym-jutrze.blogspot.com

    Twoja wielka fanka, Adrianna :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział, uśmiałam się :") A wygląd bloga zdumiewa! Tak nagle wchodzę i myślę: Czy to aby na pewno ten blog? A jednak! Gratuluję 3000 wyświetleń i życzę jeszcze większych sukcesów! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do przeczytania mojego ff Adommy :)
    iamsleepwalker0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie! Wreszcie ten moment, w którym muszę czekać na rozdział :/
    Jak zawsze świetny, czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, długo czekać nie będziesz, a ja w tym czasie nadrobię małe zaległości z Twojego bloga :)

      Usuń
  9. Hahha! Jak ten filmik oglądałam, to nie mogłam przestać się śmiać! A jak czytałam opis tego, co się tam działo, to jeszcze bardziej! :D :D
    Pozdrawiam, czekam na nexta i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń