poniedziałek, 21 grudnia 2015

23

I znowu mija tydzień. I drugi. Bez Adama. Ale z ponad setką nieodebranych połączeń. Straciłam ochotę na rozmowę z nim. Ogółem, rzecz dziwna, czuję się lepiej. Dużo lepiej. Tylko dręczy mnie jeden problem - Ethan czy Breckin. Który?? Ja... czuję się zakochana. Tak, to pewne. Ale nie mam pojęcia, w którym z nich. Chryste, czemu inni nie mają takich durnych problemów jak ja?!

-Anthony... - Brian przerywa mi moje rozmyślania. - Przyszedłem Ci tylko powiedzieć, że Adam dostał się do Idola. Tego programu.

-Aha... - kwituję jego wypowiedź. - I co w związku z tym?

-Myślałem, że będziesz się cieszyła, ale... Czy między wami była jakaś kłótnia? On dzisiaj do mnie zadzwonił.

-Do mnie też. Poczekaj. - unoszę telefon i wpatruję się w ekran. - Jakieś 17 razy.

-Czy coś się stało?

-Nie. Mam go dosyć na ten moment. I tyle.

-Może... powinniście to sobie wyjaśnić? Niedługo zamierzamy rozpocząć współpracę i nie chciałbym żadnych nieporozumień.

-Niedługo czyli ile? - dociekam.

-Półtora roku? Jakoś tak. Program startuje za miesiąc, więc to zależy od tego, jak szybko rozwinie się kariera Adama.

-Spokojnie, jakoś to będzie. - wymijam staruszka i udaję się do korytarza. Wyciągam rolki ze schowka. Pora wreszcie pojeździć. Zakładam je na stopy i po chwili jestem na idealnie płaskim asfalcie przed naszym domem. Zaledwie po przemieszczeniu się o parę metrów, czuję wibracje w kieszeni. Wyciągam komórkę. Numer nieznany. Zaintrygowana odbieram. Po raz pierwszy nie jest to Lambert.

-Halo? Z kim... - nie dokańczam nawet zdania, bo głos z telefony przerywa mi.

-Kurwa, przepraszam! Zrozum wreszcie - przepraszam! - po czym słyszę szloch.

-To Ty? - pytam ostrożnie. Nie wiem, czy chcę znać odpowiedź. Tamta osoba milczy. - To Ty?

-A kto inny? To ja. - Adam. Adam. Adam. Adam. Nie. Znowu. - Jestem idiotą. Jestem debilem do kwadratu. Naprawdę nie chciałem tak zareagować.

-A jednak zareagowałeś. - mówię i już mam to zakończyć. Ale coś mnie powstrzymuje.

-Anthony, proszę Cię. Daj mi szansę.

-Czemu miałabym to robić? - łzy napływają mi do oczu. Chcę tego. Chcę najbardziej na świecie. Ale moja pieprzona godność nie może tego znieść.

-Proszę. - błagalny głos w słuchawce nie daje mi spokoju.

-Dobrze. - biorę głęboki oddech. Pewnie będę tego jeszcze żałować.

-Jezu, mówisz serio? Dziękuję. Dziękuję. Boże, kocham Cię. Już się bałem, że nigdy się do mnie nie odezwiesz. Przyjadę do Was. Choćby i zaraz.

-Nie przesadzaj. - mimowolnie się uśmiecham. - Nadal nie wiem, jak się z tym czuć. Wytłumaczysz mi wszystko mam nadzieję.

-Powiem Ci co tylko chcesz. Słyszałaś o Idolu? Tak bardzo się cieszę. - nie wierzę wciąż w to, że teraz z nim mogę normalnie pogadać.

-Tak, już wszystko wiem. Jestem z Ciebie dumna Adam. Naprawdę. - siadam na chłodnym krawężniku. - Ale mnie to męczy. Ma dosyć tego wszystkiego. - łamię się.

-Czego? Ja wiem, że tak szybko nie wrócimy do relacji, która nas kiedyś łączyła, ale powiedz proszę, co się dzieje? Kim jest Twój nowy chłopak?

-Nie mam żadnego chłopaka. - przykładam dłoń do czoła. Głowa mi pęka. - Ale jestem zakochana.

-W kim? - interesuje się Lambert. Czemu on musi być aż tak ciekawski?

-Hmm, jakby to powiedzieć... - zaczynam. - W dwóch osobach. Chyba.

-Co? To szybka jesteś. - śmieje się. Skąd ta zmiana nastawienia? Zaczynam mieć wątpliwości.

-To nie jest zabawne. Ani trochę. - obserwuję mijające mnie samochody, psy, rowery. Każdy wydaje mi się cholernie szczęśliwy.

-No dobrze, dobrze... - zachowuje dystans, bo chyba nie chce mnie urazić. - A możesz mi powiedzieć... w kim?

-A to nie Twoja sprawa. - odcinam się. Zapomniałam o naszym konflikcie? Prawie. Bo nadal mnie to gdzieś głęboko, w środku boli.

-Ej... - mruczy. - No powiedz. Ja bym Ci powiedział, gdybym znalazł sobie narzeczonego.

-Nie wątpię. No dobra, pierwszy jest Ethan, ten chłopak o którym Ci opowiadałam. Ten z sierocińca.

-Aha... A czy Twój wybranek nie ma przypadkiem jakiegoś wolnego kolegi? - nie umiem powstrzymać śmiechu.

-Nie, nie znam żadnego przyjaciela Ethana, który mógłby być gejem. Ale jak chcesz, to możesz spróbować poderwać naszego Scotta. - żartuję.

-O Boże, on mnie chyba nienawidzi. Zresztą jest zbyt kościsty jak dla mnie. - odpowiada Adam.

-No tak, bylibyście zestawieniem wybuchowym. - w wyobraźni już widzę wymuskanego fryzjera i Lamberta na ślubnym kobiercu.

-A ten drugi? Kto to?

-Ale nie będziesz się nabijał?

-Nie będę. - obiecuje.

-Breckin. - zamiast przewidywanej przeze mnie reakcji, czyli napływu wesołości, z telefony nie wydobywa się żaden dźwięk. - Co?

-Anthony, jako Twój przyjaciel będę z Tobą szczery - to skończony dupek. Nie ufaj mu za żadne skarby. On jest nieobliczalny. To psychopata. Zrani Cię jeszcze, zobaczysz.

-Wiesz, on mówi to samo o Tobie. - rzucam ironicznie. Znowu się nie odzywa.

-Porozmawiajmy jutro. Dobrze? Zadzwonię do Ciebie. Coś Ci wyjaśnię.




OGŁOSZENIA
Mam nadzieję, że podobał Wam się ten rozdział.Ostatnio tracę jakoś motywację do dalszego pisania, więc możliwe, że wrócę dopiero po świętach (niby kilka dni, a ja sobie porządnie wypocznę). Po za tym jestem szalenie wręcz zaskoczona - ponad 2,5 tysiąca wyświetleń. To dla mnie bardzo dużo. Może gdy będzie 3 tysiące zrobię jakiś rozdział specjalny czy coś? Bylibyście chętni?

Po za tym rzecz kolejna - jesteśmy w jakiejś połowie tego fan fiction. I ja (zapobiegawczo) rozglądam się już za kolejnym zajęciem. Może w Święta sobie wszystko dopracuję, dopnę na ostatni guzik. Mam kilka pomysłów i trudno mi się zdecydować. 

Założyłam snapchata - możecie mnie dodawać :)

chasing.madness

Dalej - proszę, komentujecie. To naprawdę motywuje. 








7 komentarzy:

  1. Pisz pisz, proszę nie przestawaj. Masz wielki talent. Bardzo przyjemnie Ciebie się czyta. Snapchat też extra. Do następnego. Mój snapchat to : monikafit :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! To ja! :D
    Zanim zapomne: na zaczelasieburza.blogspot.com jest nowy rozdział :D
    A teraz o twoim rodziale:
    Hmmm... Adam troche dziwnie sie zachował... Nie ograniam go już ;p Ale żeby Anthony w Breckinie była zakochana ?!?!?!?!?!?!??!?!? Dziwneeee... Nawet bardzo...
    Nigdy nie przestawaj pisac!!! :D
    mój snap: jagodziankaaxx
    Pozdrawiam, życze weny, czekam na nexta i WESOŁYCH ŚWIĄT!
    jagodziankaaxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, już idę czytać ♥ W ogóle też mam wrażenie, że wszyscy tutaj ostatnio zdziwaczeli... No, tylko Brian jakoś się trzyma. Adam, Anthony, Breckin - albo płaczą, albo się całują, albo się nawzajem obrażają. Ale wszystko się KIEDYŚ (czyli nie wiadomo kiedy dokładnie) wyjaśni. Mogę tylko powiedzieć, że Adam wie coś o Breckinie :)

      Dziękuję i nawzajem ♥

      Usuń
  3. Hej hej!
    Pamiętasz mnie? Pewnie nie, masz tylu czytelników :D
    Założyłam nowego bloga, tamtego usunęłam, gdyż nie czułam się dobrze w jego prowadzeniu i zaczęłam pisać.
    Początkująca jestem, ale nareszcie czuję się dobrze w tym, co robię i sprawia mi to radość!
    Rozdział jak zwykle świetny *o*

    Zapraszam: uczuleniowiecaki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pamiętam? No co Ty :) Ja pamiętam chyba każdego, kto się tu pojawił. Z chęcią zajrzę do Ciebie, bardzo dobrze, że robisz coś, w czym się dobrze czujesz. To jest chyba najważniejsze :) Pozdrawiam i dziękuję ♥

      Usuń
  4. No ja myślę, że nie przestaniesz pisać!
    Będę Cię obserwować, aby wiedzieć, kiedy dodasz nowego posta.
    Przyjemnie się to czyta, nawet bardzo.
    Weny życzę!
    Chamska reklama ( zapraszam :) ) :
    naotos-game.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze muszę zaznaczyć, że rozdział jak zawsze świetny. Mimo, że jakby nie patrzeć jest to FanFiction, nie dostrzegam tego :)
    Widok Anthony i Breckina razem...? O, jejku... :D
    Wielkie sorry, że nie komentuję każdego rozdziału, ale przeważnie czytam blogi na telefonie w pociągu lub szkole i jakoś tak wolę jechać do przodu ;)
    Zapraszam tu: http://ukryty-aniol.blogspot.com

    P.S. Ja również zastanawiam się co będzie, gdy akcja C&E dobiegnie końca (mimo, że to dopiero przedsmak)... w zanadrzu mam już prolog opowiadania fantasy. :)
    Lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń